Cerkiew w Mórowance Korzystaliśmy z:
"Ilustrowany przewodnik po zabytkach kultury na Białorusi" wydawnictwo Burchard autor Grzegorz Rąkowski kupiony na allegro, opis wielu miejscowości, Polecam !!!!

"Białoruś" przewodnik turystyczny National Geographik dostępny w księgarniach, chyba jedyny przewodnik po Białorusi, świetny język kilka razy pomógł wybrać co zwiedzać.

"Grodno miasto nad Niemnem" wydawnictwa Bezdroża - kupiony na Allegro - szczegółowo opisuje Grodno.

Mapa samochodowa Białorusi kupiona przez internet w księgarni www.mapy.bialystok.pl

Nie korzystaliśmy bo nie mieliśmy: "Szlakiem Adama Mickiewicza" Tomasz Krzywicki. Książka rewelacyjnie opisuje różne ciekawe miejsca.


Wiza
Strona Ambasady Republiki Białoruś w Warszawie

Wizę załatwialiśmy w Warszawie. Do ambasady trzeba udać się dwa razy pierwszy raz z wnioskiem wizowym a drugi raz aby odebrać paszport. Przed udaniem się do ambasady warto dokładnie przeczytać informacje zawarte na stronie ambasady: Czy i jak jest czynna, jakie dokumenty są potrzebne i ile to kosztuje . Wydrukować wniosek wizowy, wypełnić go i mieć drugi czysty na wszelki wypadek. Jeżeli czegoś nie rozumiemy dzwonić do ambasady wydział konsularny i pytać. Jeżeli nie mamy wniosku wizowego można było poprosić strażnika który wpuszcza petentów o czysty wniosek lub kupić w małym domku obok ambasady. Aby otrzymać wizę trzeba wykupić ubezpieczenie Europa inne mogą nie być uznawane - sprzedaż w małym domku obok ambasady. Najtańsze ubezpieczenie w kwocie 20 zł jest na 9 dni pobytu w okresie 1 miesiąca. Za pierwszym razem gdy składamy wnioski wizowe warto było być wcześniej pod ambasadą niż godziny urzędowania. My byliśmy 20 minut po otwarciu jako 17 i weszliśmy po ponad 2 godzinach jako przedostatni za nami zostało 15 osób którym nie udało się złożyć wniosków. Na wejście do ambasady czeka się na zewnątrz. Płatność za wizę przyjmowana jest wyłączne w euro, nie można płacić złotówkami. Dzieci mieliśmy wpisane w paszporty, dla nich również trzeba było wypełnić kwestionariusz wizowy, zdjęcia i ubezpieczenie. Ponieważ nakazano wypełnić dzieciom rubrykę praca wpisaliśmy przedszkole, ulicę i telefon. Wiza może być turystyczna (droższa bo trzeba mieć voucher ale łatwiej załatwić bo można go kupić np. Wadi) lub prywatna wtedy wpisujemy adres osoby która nas zaprasza i numer telefonu. My mieliśmy trochę szczęścia i trafiliśmy na osobę, która zgodziła się nas zaprosić, podała dane. Później zresztą spotkaliśmy się z nią i podziękowaliśmy. Słyszałem, że można spróbować dzwonić do związku Polaków na Białorusi i tam pytać. Drugi raz udajemy się do ambasady aby odebrać paszporty, kolejka jest szybko obsługiwana, tak że nie czeka się dłużej niż kilka minut. Nie trzeba być wcześniej. Wizę można również załatwiać przez biura podróży tu jednak pojawia się opłata, która w moim przypadku pomnożona przez 4 osoby była na tyle wysoka, że bardziej opłacało mi się załatwić ją samemu. Wizę prywatną otrzymaliśmy na 9 dni do wykorzystania między 15 sierpnia a 15 września.

Granica

Plakat z Grodna Granicę przekraczamy w Kuźnicy Białostockiej. Polscy pogranicznicy prosili o paszporty i dowód rejestracyjny samochodu, właściwie nie wysiedliśmy z samochodu 5 minut i jedziemy dalej. Wjeżdżając na Białoruskie przejście na pierwszej bramce daję swój paszport (jestem kierowcą). Dostaję kontrolny papierek, w którym wpisano nr rejestracji samochodu, moje nazwisko, ile osób wjechało godzinę wjazdu. Ruch niewielki kilka samochodów my chyba jako jedyni Polacy. Ponieważ nie mamy nic do oclenia wjeżdżam na zielony kanał. Dostajemy do wypełnienia karty migracyjne. Oddajemy paszporty, wypełnione karty migracyjne i papierek kontrolny. Czekamy koło godziny, okazuje się że Białorusini nie wiedzieli co zrobić z dziećmi wpisanymi w paszport. Pytają o jakieś inne dokumenty dzieci ze zdjęciem - my mówimy, że nie mamy bo dzieci zbyt małe. W końcu otrzymaliśmy dokumenty i kartę migracyjną którą trzeba mieć przy sobie i zwrócić przy wyjeździe, pogranicznik przypomniał aby dokonać do 3 dni roboczych meldunku (pieczątka na karcie migracyjnej) i poinformował aby udać się do celnika i inspektora transportu. Trzeba przyznać, że za każdym razem białoruscy pogranicznicy byli grzeczni i sympatyczni. Celnik prosi o otworzenie bagażnika, pyta czy nie mamy prezentów - kieruje do inspektora transportu. Z kontrolną kartką idę do inspektora transportu, prosi o zieloną kartę i wypisuje blankiet dotyczący samochodu, który mam oddać przy wyjeździe z Białorusi. Trwa to nie dłużej niż 2 minuty. Na ostatniej bramce przy wyjeździe oddaję kontrolną kartkę, sprawdzają ile osób w samochodzie i można jechać dalej. Jeżeli ktoś jedzie pierwszy raz warto dokładnie pytać po zakończeniu kontroli co dalej robić. Jedziemy do Grodna.

Grodno (dzień 1 )
Pytając miejscowych udaje nam się dostać do centrum (to plac po przejechaniu mostu za czołgiem) parkujemy samochód (parkingi po prawej stronie przy sklepach lub po lewej na samym końcu placu) i idziemy zwiedzać miasto. W banku kupujemy ruble białoruskie. W sklepach zwykle można płacić kartami, często trwa to jednak dość długo. Kupuję kartę do telefonu w cenie ok 8 złotych (wymaga to okazania paszportu i prawa jazdy w którym jest adres zamieszkania) pozwala mi to na 6 krótkich rozmów z Polską i 2 na Białoruś. Po Grodnie poruszamy się korzystając z przewodnika Bezdroży . Po południu jedziemy do wsi Bohatyrowicze. W Grodnie tankujemy na stacji gaz. Aby zatankować najpierw trzeba zapłacić. W przypadku tankowania do pełna i płaceniem gotówką nie było problemu dawałem banknot o wysokim nominale, tankowałem a następnie otrzymywałem resztę. Problem pojawiał się przy zapłacie kartą. Trzeba było określić za ile zatankujesz. Taką kwotę ściągają z karty i dopiero możesz tankować. Co gdy zatankujesz mniej nie wiem. Nieraz dogadywałem się w ten sposób że zostawiałem banknot, tankowałem a następnie płaciłem kartą. Banknot był mi zwracany. W czasie tankowania gazu proszono nas o opuszczenie auta lub (i) otwarcia pokrywy silnika.
Nocleg w Grodnie mieliśmy dzięki pomocy Wadi, hotel jest drogi ponoć 40 euro za osobę w dwójce.
(nocleg w Grodnie)
(dzień 2)
Jedziemy do Mińska drogą M6. Droga jak marzenie. Zatrzymujemy się w różnych miejscowościach takich jak Szczuczyn czy Lida. Największe wrażenie jednak robi cerkiew obronna w Murowance. Wieczorem docieramy do Mińska.

Mińsk
Nocleg mamy w hotelu Zwiezda. Konieczna wcześniejsza rezerwacja (dokonałem ją telefonicznie)ponieważ gdy przyjechaliśmy nie było już wolnych miejsc. Hotel nie pobiera żadnych opłat za rezerwacje. Samochód zostawiamy przed hotelem, parking hotelowy dopiero w budowie. Bierzemy 2 pokoje 2 osobowe w klasie ekonomicznej. Za nocleg płacimy kartą. Hotel automatycznie dokonuje meldunku co jest odnotowane w karcie migracyjnej. W hotelu jest kawiarnia w której można za przystępną cenę dobrze zjeść i zapłacić kartą. (pierwszy nocleg w hotelu Zwiezda)
(dzień 3)
Rano do centrum miasta postanawiamy dojechać komunikacją miejską - co okazuje się dobrym pomysłem. Bilety na autobus i żetony do metra można kupić w kiosku. Są one tanie. Autobusem linii 81 podjeżdżamy do linii metra, aby nie przejechać za daleko trzeba pytać pytać gdzie wysiąść. Jeden przystanek metrem i jesteśmy na Placu Niepodległości - zwiedzamy Mińsk. (drugi nocleg w hotelu Zwiezda)
(dzień 4)
Rankiem opuszczamy hotel i jedziemy do Chatynia. Samochodem nie wjeżdżamy w Mińsk, cały czas korzystamy z 3 pasmowej obwodnicy trochę dalej ale na pewno szybciej. Po zwiedzeniu Chatynia wracamy w kierunku Mińska, wjezdżdmy na obwodnicę i jedziemy do skansenu w Dudutkach. Bocznymi drogami docieramy do drogi M1 i kierujemy się do Nowogródka.Na drodze wjeżdżamy na bramkę poboru opłat. Dwa stanowiska tylko dla białorusinów więc jedziemy do tych inaczej oznaczonych najwyżej nas cofną. Przejazd kosztuje 1 dolar, nie można płacić rublami, płacę kartą. Dwupasmówka Brześć Mińsk to nie autostrada, są fragmenty że można jechać wg. znaków ponad 100 km/h ale i jest teen zabudowany gdzie stali milicjanci z radarami. Zjeżdżamy na Mir i jedziemy do Nowogródka. W Nowogródku zaraz przy wjeździe do miasta na stacji benzynowej tankujemy gaz i płacimy kartą. Nocujemy 3 dni u sióstr Nazaretanek, nocleg mieliśmy już wcześniej ustalony telefoniczne, bez problemu można porozumieć się po Polsku.
Plakat z Grodna (dzień 5)
Po śniadaniu jedziemy do Mira, Nieświeża, Baranowicz i Zaosia. W drdze powrotnej zatrzymujey się nad jeziorem Świteź
(dzień 6)
Kolejny dzień to zwiedzanie Nowogródka i krótka przejażdzka do miejscowości Wsielub, Lubcz, Szczorse miejsca mniej znane. Często niektóre miejsca zwiedzaliśmy w ciemno, nie wiedząc co jest na miejscu, nie zawsze obiekty były otwarte.
(dzień 7)
Ostatni dzień to podróż w kierunku granicy, jedziemy do Brześcia a przy okazji zwiedzamy mijane miejscowości: Zdzięcioł, Słonim, Synkowicze, Żyrowice, Kosów Poleski, Bereza Kartuska. Kilkanaście kilometrów przed Brześciem wpadamy na kolejną bramkę poboru opłat tym razem 3 dolary. Dojeżdżamy do Brześcia i jedziemy cały czas prosto drogą, mijamy muzeum kolejnictwa i dojeżdżamy do parkingu przy twierdzy Brzeskiej. Jedziemy na przejście graniczne, wszelkie zakupy alkoholu lepiej zrobić wcześniej. Na stacji przy przejściu wydajemy ostatnie pieniądze na paliwo. Wjeżdżamy na przejście i jesteśmy zmuszeni do zapłaty 4 tyś rubli podatku ekologicznego. 10 złotych wymieniam w banku na ruble, płacę 4 tyś w kasie, dostaję kwitek i z kwitkiem ruszam dalej. Odprawa na granicy po stronie białoruskiej jest podobna jak przy wjeździe trwała kilka minut natomiast po stronie polskiej czekaliśmy w kolejce ponad 2 godziny.

Ogólne uwagi

Podróżowaliśmy samochodem. Aby wjechać na Białoruś trzeba mieć wykupioną zieloną kartę i znaczek PL nawet gdy się ma białe tablice. Drogi są zdecydowanie lepsze niż w Polsce, nie mieliśmy większych problemów ze znalezieniem drogi wyjazdowej z miasta, są one dobrze opisane. Obowiązuje język rosyjski, polski używaliśmy sporadycznie nieraz nawet przy granicy był on nieprzydatny. Najlepszym sposobem znalezienia czegoś (wyjazdu z miasta, budowli) jest pytanie miejscowych osób, która najpierw powie, potem narysuje (długopis i notes przydatny) a na końcu nawet zaprowadzi. Prjamo to prosto (a nie prawo), setafor to sygnalizacja świetlna. Zwykle na intuicje docieraliśmy do centrum miasta i tam albo znajdowaliśmy szukany obiekt albo pytaliśmy o drogę. Bardzo przydały się przewodniki ze zdjęciami czy rysunkami, które pokazywaliśmy gdy chcieliśmy trafić do szukanego obiektu. Waluta rubel białoruski jest tylko w banknotach. 1 zł to około 1000 rubli. Ceny raczej porównywalne jak u nas, alkohol, paliwo tańsze. Korzystniej było wymieniać euro i dolary na ruble niż złotówki. Najdroższa część wyprawy to noclegi a zwłaszcza hotele. Wszystkie noclegi ze względu na dzieci mieliśmy ustalone telefonicznie wcześniej. Warto kupić na miejscu kartę sim do komórki i z niej korzystać niż dzwonić przez rooming.